autokary warszawa
  • Posiadamy najwięcej nowych. Istnieje na rynku od.
  • transport.mazurkas.com.pl
  • Partnerzy

    Kalisz.biz.pl - ogłoszenia dla mieszkańców Kalisza.

      

    Kalisz, piękny wieczór 01.05.2007 choć powiew zimnego wiatru zdaje się negować nadejście ciepłych, majowych dni. Hala kaliskiego klubu Arkadia pełna po brzegi - zawodnicy, trenerzy i… zasadniczo dla sędziów już praktycznie miejsca nie ma. Pojemny klub wygląda jak stadion tysiąclecia w pogodny dzień - znalezienie spokojnego kąta jest zadaniem praktycznie niemożliwym. Niemniej z małym (jakieś 15 minut) opóźnieniem udaje się rozpocząć wagę. Koło 22 jest już po sprawie - losowanie, drabinki, kolejność walk i można spokojnie odwiedzić swoje łóżko.

    Środa 7.30 - o tej godzinie zaplanowano odprawę trenerów i sędziów. Jak to bardzo często bywa z takimi planami - plan był a rzeczywistość pokazała że czas jest pojęciem względnym. Tak przyspieszył w ciągu nocy, że nie udało się wszystkiego przygotować (ringi, oświetlenie, lasery i temu podobne) na wyznaczony czas i całość zaczęła się później (trzeba przyznać, że ponad godzinę czasu można było przeznaczyć na wymianę informacji z każdym, kto chciał akurat w danym momencie zabić czas - albo podziwiać halę, bo jest, co podziwiać).

    Jeżeli chodzi o relację z walk - tutaj z racji potrzeby kontrolowania obu ringów na raz nie miałem możliwości aby dokładnie obejrzeć wszystkie walki i do tego je opisać. Zatem jest ile jest - nazwisko zwycięzcy jest pogrubione, potem podana jest kategoria wagowa (junior/senior -xx) oraz w nawiasie numer walki.

    Arcimowicz Piotr (Zgorzelecki Klub Muay Thai)
    vs
    Kaczoruk Mateusz (NAK MUAY Szczecin)
    senior -75 kg (5)

    Pierwsza runda została rozpoczęta przez Piotra mocnymi kolanami na głowę i efekt mógł być jeden - pierwsze liczenie. Potem walka została wznowiona. Piotr uderza ładne kombinacje, mocno naciera na przeciwnika, lecz Mateusz w dystansie potrafi pokazać, że start w MP to nie przypadek. Początek drugiej rundy… najpierw wymiany w dystansie, potem zwarcie, seria kolan i drugie liczenie Kaczoruka - widać że zawodnikowi ze Szczecina kolana i zwarcie nie za bardzo pasują - co skwapliwie wykorzystuje zawodnik ze Zgorzelca. 3 runda to powtórka dwóch poprzednich - w dystansie ładnie ale zwarcie to już tylko Arcimowicz. 4 liczenie kończy pojedynek przed czasem.

    Bartkowiak Sebastian (Zgorzelecki Klub MuayThai)
    vs
    Zawiasa Sebastian (Corio Klub Sportowy)
    senior -71 kg (8)

    Bardzo widowiskowa walka, pełna dynamicznych wymian zarówno w dystansie jak i zwarcie. Tak dynamicznych młynków doświadczamy niezbyt często na naszych ringach - raz Zawiasa bliski był opuszczenia ringu i zdania praktycznego testu latania. Piękna walka zakończona zwycięstwem Bartkowiaka.

    Mazur Tomasz (Zgorzelecki Klub MuayThai)
    vs
    Trzasko Marcin (HUSARZ Białystok)
    senior -67 kg (12)

    Od samego początku prawdziwa wojna - zawodnik z Białegostoku górując nad przeciwnikiem wzrostem dążył do walki w zwarciu. Jednak Tomasz nie pozostawał dłużny i nie raz nie dwa głowa Marcina odskakiwała po pewnych prostych i sierpach zawodnika ze Zgorzelca. Druga runda - ciąg dalszy nieustającej kanonady z obu stron. Zawodnik z Białegostoku atakował częściej, ale i częściej pudłował - co pod koniec rundy spowodowało sprawdzenie przez niego sprężystości podłogi ringu. Szczęściem dla niego końcowy gong rundy numer dwa dodał do 8 sekund wyliczonych przez sędziego ringowego następne 60 regulaminowej przerwy. Trzecia runda zapowiadała się jako walka o wszystko - a trzeba powiedzieć, że to pierwsza walka eliminacyjna tych zawodników! Oczekiwania widzów zostały spełnione. Pomimo naprawdę dynamicznych dwóch pierwszych rund trzecia w swoim przebiegu była jeszcze bardziej widowiskowa. Marcin za wszelką cenę chciał pokazać swoją wyższość, lecz w swoich staraniach atakował z nieszczelną gardą, co pozwalało niższemu Tomaszowi na dostarczanie naprawdę potężnych uderzeń na głowę przeciwnika. Efekt - wygrana na punkty zawodnika ze Zgorzelca.

    Henczel Radosław (Fight Club KRAKOWIAK Bydgoszcz)
    vs
    Wytwer Sebastian (Kaliski Klub MuayThai ARKADIA)
    senior -67 kg (13)

    Tutaj Sebastian od pierwszego gongu pokazał, że MŚ oraz udział w Pucharze Europy 2007 (Singen) to nie przypadek. Potężny zapas energii, chęć i technika walki w zwarciu spowodowały, że zawodnik z Bydgoszczy w drugiej rundzie zaczął wykazywać wyraźne objawy zmęczenia. Niemniej dzielnie unikał desek ringu i trzecia runda wyglądała jak początek meczu - jeden i drugi z werwą ruszyli do starcia. Niemniej Sebastian to prawdziwa maszyna - kiedy pokazuje zmęczenie? Tego jeszcze nie sprawdził nikt - nawet w Niemczech, przegrywając walkę z Kazachem cały czas parł do przodu. W tej walce - po prostu wyniszczył kondycyjnie Radka i co chwila wysoko punktował bardzo efektownymi technikami MT. Zwycięstwo w regulaminowym czasie zostało przyznane starszemu z braci Wytwerów. Tym razem Kalisz górą.

    Pilichiewicz Piotr (Klub Sportowy Serafin Warszawa)
    vs
    Lewandowski Leszek (MuayThai CAMEL Fight Club Olsztyn)
    senior -80 kg (15)

    Nie raz i nie dwa trenerzy twierdzili że szkoła Maćka Skupińskiego daje się poznać po potężnych kolanach, dobrej technice walki w zwarciu i niemałych umiejętnościach pięściarskich. Tutaj Walka przebiegała pod dyktando zawodnika z Warszawy - reprezentant Olsztyna nie mogąc znaleźć sposobu na neutralizację sztandarowych technik Piotra uciekał się do faulowania, za co w ostatniej rundzie otrzymał ostrzeżenie od sędziego ringowego. Nie miało to zasadniczo wpływu na końcowy werdykt - zasłużone zwycięstwo dla wychowanka naszego pierwszego, amatorskiego mistrza świata MT (Kazachstan 2003)

    Marek Tomasz (Małopolskie Zrzeszenie Muay Thai RACZADAM Kraków)
    vs
    Miłek Marcin (Sieradzki Klub MuayThai SKORPION)
    junior -71 kg (17)

    Tomasz ruszył od początku zdecydowanie do przodu - widać było przewagę siły fizycznej Tomasza a po chwili do głosu dotarła technika - raz po raz potężne kolano lądowało na korpusie Marcina lub poprzez częściową gardę na głowie - dało to spodziewany efekt. Nos zawodnika z Sieradza zaczął broczyć czerwienią i lekarz zawodów Artur Tarasiewicz miał swoje 30 sekund. Walka po “przetarciu” nosa toczyła się dalej. Widać, że 60 sekund przerwy pomiędzy rundami dało zawodnikowi z Sieradza potrzebny odpoczynek gdyż po gongu do drugiej rundy zdecydowanie ruszył do przodu. Walka przebiegała bardziej wyrównanie, choć widoczne zmęczenie z obu stron skutkowało wolniejszym tempem akcji. Zwycięstwo po wyczerpującym boju przypadło Markowi Tomaszowi (zgadnijcie - które to nazwisko a które to imię?).

    Rejniak Arkadiusz (Klub Sportowy Serafin Warszawa)
    vs
    Krawczuk Dawid (Fight Club KRAKOWIAK Bydgoszcz)
    junior -75 kg (26)

    Zawodnik Bydgoszczy wyszedł do walki naprawdę nastawiony na ostateczny bój. Ruszył zdecydowanie do zwarcia i pomimo braków technicznych w niektórych akcjach nieustannie dążył do zdominowania przebiegu starcia. Niemniej Arkadiusz kierowany poradami narożnika w sprytny sposób unikał sytuacji,w których mógłby być posądzony o pasywność w walce i baaaardzo mocnymi kolanami studził zapędy Dawida. W drugiej rundzie do głosu doszły braki kondycyjne zawodnika bydgoskiego i reprezentant stolicy zaczął zbierać naprawdę duże punkty. Niemniej to trzecia runda była decydująca. Tym razem kondycja zawiodła Rejniaka i po ciężkim starciu zwycięstwo przypadło Dawidowi Krawczukowi.

    Karbowski Marcin (Muay Thai CAMEL Fight Club Olsztyn)
    vs
    Błaszczyk Krystian (Kaliski Klub Muay Thai ARKADIA)
    senior -60 kg (27)

    Tutaj dwóch doświadczonych zawodników pokazało publiczności jak wygląda walka przez naprawdę duże W. Dużo zwarcia, dużo dystansu, dużo MT - miło popatrzeć. Od drugiej rundy zawodnik z Kalisza zaczął zdobywać przewagą nad Marcinem - więcej atakował i to kombinacjami, w których większość uderzeń mocno trafiała to w blok czy też w samego zawodnika. Nie raz nie dwa, zawodnik Camel?a tracił równowagę próbując podjąć równorzędną walkę ze swoim przeciwnikiem. Krystian w sprytny sposób wchodził w zwarcie gdzie mocnymi kolanami starał się przechylić poza wątpliwość szalę wygranej na swoją stronę. Tak też się stało - tu zwycięstwo przypadło Krystianowi Błaszczykowi.

    Samitowska Paulina (Muay Thai CAMEL Fight Club Olsztyn)
    vs
    Sikora Anna (Kaliski Klub Muay Thai ARKADIA)
    juniorki -60 kg (32)

    Kalisz - Olsztyn. Ponowna batalia - zasadniczo po reakcjach trenerów można zacząć zastanawiać się kto z kim walczy: czy zawodniczki czy też przypadkiem trenerzy. Ilość energii wyrzucanej z płuc obu szkoleniowców wystarczyłaby zapewne na pokrycie zapotrzebowania energetycznego spotkania miłośników żarówek - była po prostu ogromna:). Niemniej Ania Sikora niesiona ‘basem’ trenera pokazał naprawdę piękną postawę - ładne kombinacje łączące większość broni MT stanowiły miłe dla doświadczonego oka akcenty. Jej przeciwniczka nie pozostawała dłużna - wykorzystując sprzyjającą jej różnicę wzrostu starała się walczyć w dystansie gdzie prostymi technikami trzymała Anię z dala od siebie. Jednak to właśnie ręka Ani powędrowała w górę po ogłoszeniu werdyktu - zasłużone zwycięstwo dla kaliskiej “Sikorki”.

    Niedzielko Piotr (HUSARZ Białystok)
    vs
    Bartkowiak Sebastian (Zgorzelecki Klub Muay Thai)
    senior -71 kg (36)

    Dwóch bardzo doświadczonych i walczących pięknie technicznie zawodników. Od samego początku mocna dynamika walki bez wyraźnej przewagi któregokolwiek z walczących. Zarówno Piotr jak i Sebastian nie mają preferencji taktyki - radzą sobie tak samo dobrze w dystansie jak i zwarciu. Pierwsza runda nie przechyliła szal wagi zwycięstwa. Prawdopodobnie nie pasowało to trenerom, dlatego też nakazali swoim podopiecznym zwiększenie tempa - co Ci po gongu rozpoczynającym drugą rundę niezwłocznie wprowadzili w życie. Początek tej rundy charakteryzował się częstszymi trafieniami ze strony Bartkowiaka, lecz końcówka okazała się bardziej wyrównana - tutaj parę naprawdę “ciężkich” uderzeń ze strony Piotra dosięgło celu. Sędziowie niewątpliwie z niecierpliwieniem oczekiwali na ostatnie starcie - trzeba przecież przyznać zwycięstwo jednemu z zawodników a tu walka prezentowała się bardziej niż wyrównanie. Ostatnia runda przyniosła spodziewany efekt wizualny - jeszcze szybsze tempo akcji, dużo efektownych i efektywnych kombinacji - zawodnicy mieli cały czas świadomość upływającego czasu. Jednak to Sebastian zachował więcej energii i wyżej ocenianymi technikami uzyskał upragnione zwycięstwo - bardzo ciekawa walka! ???

    Ślesicki Robert (Muay Thai CAMEL Fight Club Olsztyn)
    vs
    Arcimowicz Piotr (Zgorzelecki Klub Muay Thai)
    senior -75 kg (39)

    Ponownie Piotr pokazał, na co go stać. Przycisnął przeciwnika z Olsztyna i już w pierwszej rundzie zmusił sędziego ringowego do liczenia Roberta. Początek drugiej rundy wyrównany a później lekka przewaga Arcimowicza. Trzecia runda - powtórka z rozrywki, przy czym tutaj Piotr znacząco podniósł tempo i zawodnik z Olszyna znalazł się w opałach. Zdecydowanie na punkty zwycięża Piotr Arcimowicz - czy powtórzy swój sukces z Niemiec, gdzie przechodził przez walki eliminacyjne jak nóż przez masło? To miało okazać się później tego dnia.

    Kaczanowski Tomasz (Małopolskie Zrzeszenie Muay Thai RACZADAM Kraków)
    vs
    Dawid Rafał (Sieradzki Klub Muay Thai SKORPION)
    senior -57 kg (48)

    Początek walki bez wątpienia dla zawodnika z Krakowa. Silne kopnięcia okrężne, kolana oraz celne uderzenia pięściami oraz lowy powodujące “przysiadanie” Rafała na nogach mogły się podobać i się podobały - doping zebranej publiczności nie pozostawiał najmniejszej wątpliwości - pierwsza runda była warta obejrzenia. W drugiej tempo nie było mniejsze. Zarówno Rafał jak i Tomasz wiedzieli, że to walka finałowa - nie było się tu, co oszczędzać. Zatem nie oszczędzali się, lecz bardziej hojnym w celne uderzenia był Tomasz Kaczanowski - i to on po pięknych 3 rundach wygrał całą walkę.

    Jędrzejczyk Joanna (Klub Sportowy Serafin Warszawa)
    vs
    Sołtys Paulina (Gymnazion Sosnowiec)
    seniorki -60 kg (58)

    Joanna zaczynając tę walkę zapewne nie spodziewała się, że zawodniczka z Sosnowca okaże swój “lwi pazur”. Paulina pokazała się z bardzo dobrej strony, mocno kontrując ataki Asi oraz przeprowadzając przemyślane ataki. W drugiej rundzie przedstawicielka Serafina uznała, że należy przypomnieć, kto i dlaczego królował na ringu kobiet i efektywnymi kombinacjami próbowała zmusić Paulinę do kapitulacji. Początek trzeciej rundy to mocne kolana zaliczane dla zawodniczki Maćka Skupińskiego - widać, że dużo pracował nad doszlifowaniem tej techniki u swojej podopiecznej. Niemniej arsenał Asi nie ograniczył się tylko to kopnięć kolanami - zaprezentowała mocne lowy, dobą technikę bokserską a parę z jej wysokich, okrężnych kopnięć nawet przez gardę zachwiało Pauliną. Tu sędziowie nie mieli wątpliwości - MP dla Joanny.

    Po eliminacjach i częściowych finałach nastąpiła przerwa i w okolicach godziny 17.30 rozpoczęły się walki finałowe. Część z nich sędziowałem na ringu, zatem ciężko je opisać (inaczej się ogląda z “zewnątrz” a inaczej pomiędzy linami:). ??

    Bartkowiak Sebastian (Zgorzelecki Klub Muay Thai)
    vs
    Antończak Rafał (Rzeszowski Klub Sportów Walki SYSTEM)
    senior -71 kg

    Pierwsza runda spokojnie mogła być zaliczona jako rozpoznanie. W drugiej Sebastian zaczął trafiać tip’ami, które rozbijały ataki Rafała niejednokrotnie wytrącając go z równowagi. Zawodnik ze Zgorzelca dobrze klinczował, pokazując naprawdę niezły kawałek MT - Rafał czasami nie za bardzo wiedział jak wydostać się z zwarcia, gdzie Sebastian zbierał punkty za mocne kolana. Widać było przewagę techniczną Bartkowiaka, który czując, że prowadzi zaczął troszkę “czarować” - Rafał sprowadził go na ziemię kilkoma naprawdę mocnymi okrężnymi na udo. Po ładnej, technicznej walce Bartkowiak zdobywa złoto w swojej kategorii.

    Arcimowicz Piotr (Zgorzelecki Klub Muay Thai)
    vs
    Nazar Grzegorz (Bolesławiecki Klub Muay Thai)
    senior -75 kg

    Piotr Arcimowicz. Zdobywca Pucharu Europy 2007. Zawodnik, który do finału doszedł pewnie, po ładnych walkach. Przeciwko niemu Grzegorz Nazar. Zawodnik, co raz pojawiający się na ringach MT - walczy sprytnie, myśli nad przebiegiem walki i potrafi zmienić taktykę tak, aby pozbawić przeciwnika jego atutów. Przed walką pojawia się pytanie czy ta sztuka uda się mu i tym razem? Arcimowicz jak na razie pokazał, że zwarcie, dystans, mocna wymiana i potężne uderzenia to dla niego chleb powszedni. Ciekawość musiała poczekać do ostatniego gongu. Początek pokazał, że zawodnicy mają duży szacunek do przeciwnika, co w rezultacie powodowało ostrożnymi wymianami ciosów. Niemniej z biegiem czasu walka zaczęła nabierać kolorów. Pojedyncze techniki Grzegorza kontrowane były seriami kilku uderzeń Piotra - efekt ujawnił się jak niespodzianka przed końcem pierwszej rundy - mocny prawy kończący serię i Grzegorz upadł na deski. Wstał przy 8 i … dalszy odpoczynek zapewnił mu sędzia czasowy ogłaszając koniec rundy. Na początku drugiej, Piotr mocno poszedł “Za ciosem” i już po kilkunastu sekundach wyraźnie górował nad swoim przeciwnikiem. Piękne kombinacje uderzeń kolanami wraz z “młynkami” wykańczanymi potężnymi kolanami pozwoliły upewnić sędziów, że w tej rundzie zwycięstwo należy przyznać zawodnikowi ze Zgorzelca. Trzecia runda to kontynuacja rozpoczętej na końcu pierwszej rudny krucjaty Piotra - raz po raz niezwykle mocne uderzenia dochodziły do korpusu, głowy i nóg Grzegorza, który pokazał niezwykłego ducha walki nie tylko wytrzymując tą kanonadę, ale również kontrując skutecznymi akcjami. Werdykt mógł być tylko jeden - zwycięstwo, gloria i chwała w towarzystwie złotego krążka powędrowały do Zgorzelca. Piotr Arcimowicz MP 2007 - 75 kg.

    Wytwer Sebastian (Kaliski Klub Muay Thai ARKADIA)
    vs
    Mazur Marek (Klub Sportowy SPARTAN Przedbórz)
    senior -67 kg

    Sebastian - już można powiedzieć, że stary wyjadacz:) ringów MT. 24 walki z tego 22 wygrane a tylko 2 zakończyły się jego porażką. Od samego początku wysokie tempo - nie można się niczego innego spodziewać po kaliskim RoboCopie. Jego przeciwnik nie bardzo potrafiąc poradzić sobie z zwinnym Sebastianem raz po raz przerywał walkę za pomocą fauli. O ile w pierwszej rundzie miał szczęście o tyle już na początku drugiej został ukarany ostrzeżeniem, co skutkuje utratą punktu (3 ostrzeżenia kończą walkę przed czasem poprzez dyskwalifikację zawodnika ostrzeganego). Druga runda upłynęła pod znakiem całkowitej dominacji zawodnika z Kalisza. Od początku trzeciej rundy Sebastian konsekwentnie realizował rady swojego narożnika. A Marek nie wiedząc, co robić w zwarciu równie konsekwentnie próbował faulami zmusić sędziego do przerwania walki i rozdzielenia zawodników. Nic innego nie można powiedzieć niż to, że walka była jednostronna. W pełni zasłużone 23 zwycięstwo Sebastiana Wytwera.

    Łepkowski Marcin (Małopolskie Zrzeszenie Muay Thai RACZADAM Kraków)
    vs
    Woliński Mateusz (Kaliski Klub Muay Thai ARKADIA)
    junior -63,5 kg

    Marcin - junior, który w Singen na pucharze Europy 2007 zaprezentował się z bardzo dobrej strony, pokonując wszystkich przeciwników w ładnym i bezdyskusyjnym stylu. W narożniku przeciwnym Mateusz - MP to jego pierwsza duża impreza, ale… ducha do walki (jak u wszystkich zawodników z Kalisza) na pewno mu nie brakuje. Pewne spojrzenia, wymuszony spokój a wewnątrz energia, która tylko czeka na uwolnienie. Czeka, aby przekuć ją w potężne uderzenia, których celem jest położenie przeciwnika na deski tak, aby nikt nie miał wątpliwości. Ostatnie słowa sędziego ringowego i zaczyna się. Pierwszy rusza do ataku Marcin, ale Mateusz nie pozostaje mu dłużny - każde kopnięcie równoważone jest adekwatnym kopnięciem. Nie ma miejsca na odpoczynek. Od początku starcia widać ciągłe dążenie do dominacji. Z obu stron. Można powiedzieć, że w pierwszym starciu Marcin więcej zapunktował dodając do wspólnego dla obu zawodników arsenału kilka niespodzianek sprawionych za pomocą uderzenia łokciem. Początek drugiej rundy to zdziwienie - dużo ze strony Marcina a prawie nic, jeżeli chodzi o Mateusza. Nie wiedzieć, czemu zawodnik z Kalisza dosłownie PRZESPAŁ drugą rundę, stanowiąc praktycznie worek treningowy dla swojego przeciwnika. Tym większe było oczekiwanie na finałowe starcie. Tutaj zawodnik z Kalisza przebudził się i zaczął mocnymi atakami zagrażać krakowianinowi. Ten jednak świadomy zadziwiająco pasywnej postawy swojego przeciwnika, raz po raz wykonywał wysoko punktowane techniki powiększając swoją przewagę nad Mateuszem. Werdykt? Uwaga… Tak - złoty medal dla Marcina Łepkowskiego.

    Badzińska Sandra (Fight Club KRAKOWIAK Bydgoszcz)
    vs
    Sikora Anna (Kaliski Klub Muay Thai ARKADIA)
    juniorki -60 kg

    Mocny doping - to można było powiedzieć jeszcze zanim sędzia dał znak do pierwszego starcia. Ania silnymi technikami zaczęła spychać przeciwniczkę do rozpaczliwej defensywy, która co chwila okazywała się nieskuteczna i głowa Sandry rytmicznie odskakiwała po precyzyjnych ciosach zawodniczki z Kalisza. Pierwsze starcie bez wątpliwości należało zaliczyć do wygranych przez wychowankę Arkadii. Początek drugiego starcia potwierdził to, czego spodziewali się chyba wszyscy - bezsprzeczną władczynią ringu była Ania. Trzeba powiedzieć, ze Sandra pokazała, co to znaczy walka do końca. Brak skuteczności w swoich akcjach nadrabiała ogromną wolą walki. Drugie starcie zakończyło się zdecydowanym zwycięstwem Ani i teraz Sandra do zwycięstwa potrzebowała KO - czyli zasadniczo cudu. Ale - i one się zdarzają, co należy pamiętać a w MT niejednokrotnie wystarczy pojedyncza technika by górującego punktowo przeciwnika sprowadzić na ziemię. Niemniej - ataki Ani doprowadziły do kolejnego liczenia i teraz zwycięstwo było jedynie kwestią czasu. I tak oto po jednym z mocnych ataków Ani sędzia ringowy przerwał walkę przed czasem.

    Grabarek Michał (Fight Club KRAKOWIAK Bydgoszcz)
    vs
    Wytwer Adrian (Kaliski Klub Muay Thai ARKADIA)
    seniorzy -63,5 kg

    Grabarek Michał - świeżo mianowany zdobywca Pucharu Europy 2007 - klasa A.
    Wytwer Adrian - świeżo mianowany zdobywca Pucharu Europy 2007 - klasa C.
    Innymi słowy - walka, na którą warto było czekać, pomimo że godzina nie była najwcześniejsza (a trzeba zauważyć, że MP zaczęły się o 9 rano). Niemniej - oczekiwania i apetyt na to starcie wśród wszystkich zgromadzonych były ogromne. Rozpoczęli spokojnie, ale… już po kilkunastu sekundach tempo walki wzniosło się pod sufit - a ten był naprawdę wysoko. Dało się zauważyć pewne tendencje - Michał bił lowy i to POTĘŻNE a Adrian chciał walki w zwarciu. Tu jednak większe doświadczenie Michała pozwoliło mu narzucić młodszemu koledze swój styl walki. Druga runda zaczęła się identycznie jak pierwsza. Powoli. A potem następna korelacja. Szybko szybciej i najszybciej. Michał z premedytacją czekał na okazję dostarczenia kolejnego uderzenia w udo Adriana, ale ten chował stłuczoną nogę za dobrym blokiem. Jednak z akcji na akcję przewaga Michała stopniowo wzrastała. Tak oto zakończyła się druga runda. Trzecie starcie… i kolejne polowanie na lowa ze strony Grabarka. I to on okazywał się lepszym myśliwym. Kolejne akcje i kolejne punkty zdobywane przez zawodnika z Bydgoszczy. Nagle na 30 sekund przed końcem walki niefortunny upadek zakończył się kontuzją kolana Michała, lecz ten pomimo to dzielnie trwał do końca. I DOTRWAŁ. Pomimo bólu, pomimo praktycznie bezużytecznej prawej nogi gong kończący walkę zastał go stojącego na ringu. Zwycięstwo i wielki szacunek za ducha walki dla Michała Grabarka.

    Błachowicz Jan (Octagon Rybnik)
    vs
    Miękinia Przemysław (Krak-Sport Kraków)
    senior +91 kg

    Tutaj jak na ciężkich zawodników to tempo walki zadziwiało. Panowie razem przekraczali 200 kg i to nie o pojedyncze kilogramy. Ładna wymiana w dystansie, mało walki w klinczu, co nie zadziwiało, jako że Przemysław nie jest fanem walki w zwarciu. Jan starał się to wykorzystać i nie raz nie dwa doprowadził do sytuacji, w których był bardzo bliski trafienia potężnym uderzeniem kolanem. Jak nie kolanem, to piszczelą na korpus. Z sekundy na sekundę zawodnik z Krakowa tracił siłę a zawodnik z Rybnika starał się wykorzystać tą sytuację. Trzecie starcie - mocne wymiany od samego początku. Janek dorzucił dodatkową technikę - tip. Dwa tipy. Wszyscy czekali na trzy, ale nie zawsze to co chcemy jest realizowane. Tak oto walka dobiegła końca - a decyzją sędziów zwycięstwo w kategorii open przypadło Janowi Błachowiczowi.

    Co do reszty walk to może ktoś jeszcze się wypowie - ja przyznam że pisząc na bieżąco miałem szansę COŚ zachować dla potomnych. Jeżeli chodzi o przypominanie sobie teraz przebiegu poszczególnych walk to szanse są małe.

    Odnośnie samych zawodów - to pomijając nie małe opóźnienie, (co tu zrobić by ich w przyszłości uniknąć? hm… prace nad tym trwają :)) dalszy przebieg walk był naprawdę płynny. Pomimo że część walk została zakończona przed czasem to nie było przypadku, w którym trzeba byłoby czekać na zawodnika do następnego starcia. Za to wielkie podziękowania dla szefów ekip, którzy naprawdę stanęli wysokości zadania i pilnowali swoich podopiecznych. Jak ktoś wcześniej zauważył przydałaby się wizyta u laryngologa dla Dj’a - na szczęście organizator miał w zanadrzu zamianę, zatem nie było to tak zauważalne. Hala naprawdę piękna i wielu (w tym również i ja) chciałoby mieć tego typu obiekt w swoim mieście. Jeżeli chodzi o publikę - tutaj do zapełnienia sali potrzeba około 3000 osób. Jak jest ~1700 to chcąc nie chcąc “dziury” na trybunach się pojawią - niemniej obecni bardzo żywiołowo uczestniczyli w przebiegu walk i czasami sędziowie czasowi musieli mocno się wysilić, by ogłosić koniec rundy. Reasumując - bardzo udana impreza i oby takich więcej.

    Wielki podziękowania dla Arkadiusza Wełny - więcej takich jak on i grono sympatyków MT będzie się systematycznie zwiększać:D.

    Andrzej Kapusta - wiceprezes, sędzia główny PZMT