Partnerzy

Kalisz.biz.pl - ogłoszenia dla mieszkańców Kalisza.

W piątek 21 listopada wyruszyliśmy na turniej K-1 Latvia GP 2008 rozgrywany w Rydze w następującym składzie: Daniel Sołtysiak (zawodnik z klubu Czarni Slupsk), Przemysław Miękina (zawodnik Krak-Sportu Kraków) oraz ja, Arkadiusz Wełna (prezes ISKA Poland i promotor zawodowej grupy Team Arkadia Sport). Już na samym wstępie chcielibyśmy podziękować Mariuszowi Radlińskiemu umożliwienie startu naszym zawodnikom na tak prestiżowej gali.

Nasza podróż nie przebiegała planowo. Ja oraz Daniel Sołtysiak stawiliśmy sie na lotnisku Okęcie na dwie godziny przed odlotem, ale Przemek Miękina spóźnił sie ponieważ trafił na strajk Kolejarzy. Nie zdążyliśmy na odprawę i niestety nie polecieliśmy samolotem do Rygi. Na Łotwe pojechaliśmy samochodem osobowym. Na miejscu w Rydze byliśmy o godzinie 23. Tam przywitał nas promotor K-1 Donatas Simanaitis, który zakwaterował nas w hotelu Radisson.

W sobotę (22 listopada) rano spotkaliśmy się z zawodnikami i trenerami na wspólnym śniadaniu. Większość zawodników biorących udział w turnieju wywodziła sie z takich klubów jak: Chinuk Gym Minsk, Kapitan Odessa i Tytanas Kaunas. Byli oni nam już znani, ponieważ spotykaliśmy sie już wielokrotnie na różnych turniejach. Po śniadaniu poszliśmy zwiedzać Ryge. W południe byliśmy na wspólnym obiedzie, a o godzinie 16 wyjechaliśmy razem z wszystkimi promotorami, trenerami i zawodnikami na Hale ARENA. Jest to nowy, przepiękny obiekt zbudowany przede wszystkim na potrzeby miejscowego klubu hokejowego (miesci od 10 do 14 tysiecy osób). Przed rozpoczęciem walk zawodników czekała sesja zdjęciowa.

Oficjalne otwarcie zaczelo sie po 18:00 piekna muzyka i pokazem ogni. Po chwili na scenie pojawili sie wszyscy zawodnicy. Jako pierwszy wyszedl Przemyslaw Miekina, a zaraz po nim jego przeciwnik Noel Cadet (Francja) i tak po kolei az do najwiekszej gwiazdy tego turnieju Artura Kiszenki (Ukraina). Na krótko po efektownym otwarciu Przemek razem z Francuzem ponownie wyszli na ring do pierwszej walki cwiercfinalowej.
Poteznie zbudowany mierzacy 194cm wzrostu Francuz wydawal sie wyraznym faworytem w tej walce. Pierwsza runda zaczela sie dosc zaskakujaco dla wszystkich, poniewaz Przemek swoim firmowym ciosem “prawym zamachowym” posadzil Francuza na deski. Wszyscy na widowni wstali z miejsc i zaczeli Przemkowi bic brawa, ale Francuz po osmiu sekundach byl jednak gotów do walki. Dalsza czesc pierwszej rundy i poczatek drugiej wygladal mniej wiecej tak, ze Przemek stosowal techniki bokserskie, a Francuz odpowiadal low-kickami.

Pod koniec drugiego starcia Miekina dostal kilka ciosów bokserskich na glowe, po czym Cadet zadal kilka uderzen kolanem. Francuz zauwazyl, ze takie ciosy robia wrazenie na naszym zawodniku i zaczal je stosowac czesciej. Przemek po drugiej rundzie mial bardzo rozbita lewa noge i ledwo sie na niej trzymal, ale podczas przerwy tlumaczylem mu, ze mozna to wygrac, ale trzeba oszczedzac lewa noge i zaczac kopac prawa.

I tak tez bylo, Przemek w trzeciej rundzie zaczal uderzac front kickami i wyprzedzac kopniecia Francuza. Ale od drugiej minuty trzeciej rundy zaczela sie prawdziwa wojna. Mozna powiedziec, ze obaj poszli na calosc i walczyli cios za cios. Kibice powstawali z miejsc i zaczeli bic brawa. W pewnym momencie zawodnicy staneli naprzeciw siebie i nie mieli sily zadawac nawet ciosów, wtedy Przemek wykrzesal resztki sil i po ciosie, który chcial zadac Francuz, zrobil unik, wyprowadzil dwa ciosy sierpowe i powalil Francuza na deski! Francuz juz sie nie podniósl, publicznosc oszalala.

Bylem na wielu galach, ale jeszcze nigdy nie widzialem jak ponad 10 tysiecy ludzi krzyczy POLSKA!!! Przemek Stanal w miejscu, bo juz nie mial sily nawet chodzic i czekal na werdykt. Kiedy sedzia podniósl reke Przemka po prostu lzy stanely mi w oczach. Mi, a takze Przemkowi i Danielowi. Po werdykcie znieslismy Miekne z ringu, bo mial tak rozbita noge i byl tak wyczerpany, ze nie mógl isc o wlasnych silach. Podczas drogi do szatni ludzie podbiegali do nas, aby dotknac Przemka. To bylo niesamowite przezycie. Po walce promotor podszedl do nas i zapytal czy Przemek zawalczy w pólfinale. Nie wiedzielismy, powiedzielismy, zeby dal nam 20 minut na odpowiedz. Pomimo masarzy i wszystkiego, co w mojej mocy, z noga Przemka nie dalo sie nic zrobic. Musial dostac zastrzyk przeciwbólowy, bo nie mógl wytrzymac.

Do walki pólfinalowej wyszedl zawodnik rezerwowy. Przemek chcial jednak zobaczyc reszte turnieju, wiec zanieslismy go na hale. Jak tylko Miekina pojawil sie na widowni ludzie znowu zaczeli bic brawa.

Nasza ekipa szykowala sie juz do nastepnej walki z udzialem naszego zawodnika Daniela Soltysiaka. Daniel na poczatku troche sie denerwowal, bo przeciez walka z takim zawodnikiem jak Stefan Leko nie nalezy do codziennosci. Wiadomo bylo, ze zawodnik ten wywodzi sie z jednego z najlepszych teamów na swiecie ? holenderskiego GOLDEN GLORY i nadal jest w czolówce swiatowego K-1. Jednak po walce Przemka z Francuzem Soltysiak podbudowal sie i nabral jeszcze wiecej pewnosci w siebie, ze jednak mozna zawalczyc dobrze z potencjalnie lepszym zawodnikiem od siebie i tak tez bylo Daniel wyszedl do walki na luzie, ale za to bardzo skoncentrowany. Stefan przed walka w wywiadzie dla TV powiedzial ze nie zna swojego przeciwnika, ale to nie jest powód, aby go lekcewazyc.

Na pierwsza runde obralismy ostrozna taktyke. Zalozenie bylo takie, zeby nie nadziac sie na jakis przypadkowy cios i zawalczyc spokojnie. Wiedzielismy, ze Stefan ma bardzo silna prawa strone, wiec Daniel walczyl w ten sposób, ze po kazdej technice odchodzil w prawo. Pierwsza runda byla spokojna, nikt sie za bardzo nie podpalal. Pod koniec rundy Stefan wyprowadzil kilka ciosów bokserskich, ale nadzial sie na silnego lewego “midla” ze strony Daniela.

Druga runda byla zdecydowanie ciekawsza. Stefan zaczal uderzec pierwszy, atakowal glównie technikami recznymi i od czasu do czasu kopal. Akcje te jednak nie zrobily na Danielu wielkiego wrazenia, poniewaz Soltysiak nie dal sie za bardzo Niemcowi rozwinac. Nie stal w miejscu, dobrze pracowal na nogach, byl po prostu niewygodny dla Leko. Daniel, pomimo swojego duzego stazu w karate oyama, jest zawodnikiem Muay Thai, czasami lapal Stefana za glowe i uderzal kolanem, co bardzo podobalo sie publicznosci mimo to Stefan w tej rundzie zdobyl przewage.

Trzecia runda byla po prostu walka na calego. Stefan w swoim stylu zaczal uderzac rekoma, za to Daniel wyprowadzal bardzo sile low kicki. Mniej wiecej w polowie trzeciej rundy Daniel trafil przeciwnika sierpem i Leko lekko sie zachwial Smile, ale sedziowie nie liczyli Stefana. Daniel uwierzyl wtedy, ze mozna te walke wygrac i rzucil sie na Stefana uzywajac glównie lewego prostego i prawego low kicka.

Po walce publicznosc zaczela gwizdac na Stefana i kazdy spodziewal sie dogrywki. Jednak Stefan Leko wygral z Danielem Soltysiakiem przez niejednoglosna decyzje sedziów 2:1.

Daniel zawalczyl bardzo madrze ze Stefanem. Takie bylo nasze zalozenie taktyczne. Nie byla to tak emocjonujaca walka jak ta Przemka. Daniel stoczyl walke swojego zycia i walczyl bardzo rozsadnie. Do tej pory nie mial okazji zmierzyc sie z przeciwnikiem klasy Stefana Leko.

Po turnieju pojechalem z Przemkiem do szpitala. Na szczescie po przeswietleniu okazalo sie, ze jest po prostu zbita. Na zakonczenie udalismy sie do kasyna, gdzie wczesniej zjawili wszyscy zawodnicy, trenerzy, promotorzy i organizatorzy.

Podsumowujac mozna powiedziec, ze nasi zawodnicy pokazali sie z bardzo dobrej strony. Prawda jest taka, ze mieli doslownie kilka dni na przygotowanie sie do walki. Trzeba tez pamietac, ze Polska dopiero raczkuje w K-1 i nasi zawodnicy nie pojawiaja sie zbyt czesto na takich imprezach. Dlatego tym bardziej wystep Miekiny i Soltysiaka mozna uznac za wielki sukces.

Na zakonczenie chcialbym jeszcze raz podziekowac Panu Mariuszowi Radlinskiemu za zakontraktowanie naszych walk, za umozliwienie naszym zawodnikom wziecia udzialu w tak wspanialej imprezie i za zaufanie. Mysle, ze nie zawiedlismy Pana. Chcialbym równiez podziekowac Przemkowi Mieknie i Danielowi Soltysiakowi za to, ze tak swietnie walczyliscie i ciesze sie, ze moglem Wam pomóc podczas walk. Byl to dla mnie zaszczyt, ze moglem stac w waszym narozniku.